Mój wyjazd do Chin odbył się już dość dawno, ale postaram sobie przypomnieć wszystko co się tam wydarzyło i nadaje sie do opisania ;D
Mimo, że wylot i konferencje prasowa mieliśmy dopiero w poniedziałek, to już w niedziele trzeba było pojawić się w Warszawie na waznym spotkaniu, co jak się póżniej okazało wcale takie nie było. Odebrałem tylko swój strój, który okazał się o rozmiar za duży (mimo że był szyty według wcześniej podanych rozmiarów) oraz poznałem się z resztą ekipy, z którą miałem spędzić kolejny tydzien.
W poniedziałek rano po szybkim ogarnięciu się i zjedzeniu śniadania w hotelowej "restauracji" udaliśmy się razem z Paranoidem, Shadowem oraz redaktorem Cd-action na Okecie, na którym w sali konferencyjnej miały odbyć się wywiady oraz właśnie spotkanie z mediami, które wyglądało dość skromnie. Nie ma się co rozpisywać, bo każdy zainteresowany widział jak to wszystko wyglądało.
Do Azji lecieliśmy przez Amsterdam, do którego lot minął bardzo szybko. Póżniej, jak to zwykle bywa na lotniskach, trzeba było poczekać na kolejny samolot. Czas ten przeznaczyliśmy na zwiedzenie tego ogromnego lotniska, po którym można było iść i iść i nigdy sie nie kończyło ;D Kolejnym naszym przystankiem był Pekin, do którego samolotem z Europy leciało kilka reprezentacji. Co zastało nas w stolicy Chin ? ŚNIEG(!), który bardzo nas zdziwil. Jak się póżniej okazało nie było już tak fajnie i większość samolotów była opóżniona, w tym nasz do Chengdu. Kolejnym szokiem było zobaczenie niemal wszystkich pracowników w maskach, którzy obawiali się świńskiej grypy. Przy bramkach do sprawdzania paszportów, były również monitory, które sprawdzały temeperature przyjezdnych. Mimo, że nie czułem się zbyt dobrze, po tylu godzinach lotu, to udało mi się przejsc, czego nie można powiedziec o Terrorze, którego nagle zwineli do badania... Gdy wszystko już się wyjaśniło i odczekaliśmy te kilka godzin opóżnienia wreszcie dotarliśmy do Chengdu.

Na miejscu po zmierzeniu temperatury Terrorowi okazało się, że musi udać się do szpitala. Tak, Chińskiego szpitala! Także pierwsza noc spędziłem sam w pokoju.
Następnego dnia organizatorzy wymyślili nam wycieczke do rezerwatu pand. Na początku niezbyt podobał mi się ten pomysł, bo wolalem się wyspac, ale jednak nie było tak żle jakby się mogło wydawać. Po południu udaliśmy się na ceremonie otwarcia WCG, która jako że byłem pierwszy raz na takim evencie zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Po trudnym powrocie do naszego oddalonego o kilka km hotelu (niestety reprezentacji Polski nie było dane spac w 5 gwiazdkowym hotelu 5min od hal WCG ) i szybkim prysznicu pojechaliśmy w klika osób rozejrzeć się po centrum Chengdu.
Od czwartku rozpoczynały się rozgrywki turniejowe, ja zaczynałem grać od piątku, także ten dzień mogłem przeznaczyć na zwiedzenie miejsca w którym odbywał się turniej i pograć w przygotowanym specjalnie practice room`ie. W poszukiwaniu przeciwnika do pogrania zobaczyłem Krone (jak się okazało,przyszłego mistrza świata), który jednak nie miał ochoty ze mną grać. Nie to nie, jego strata. Pograłem za to z moim dobrym kolega z Belgii - genensem, a uzyskane wyniki, które najczęściej były na moją korzyść, sprawiły że poczułem się dość pewnie, mimo iż wiedziałem, że czesto takie podejście jest zgubne.
Po powrocie do hotelu okazało się, że również Cycu poczuł się żle i tak o to, każdy zaczał myślec czy to czasem nie panuje epidemia ;D Mimo, że cały czas byłem spiący to postanowiłem, że musze jeszcze troche pograć i zainstalowałem FIFE na lapku Taza, który jak sie póżniej okazało był dośc wymagajcym przeciwnikiem ;D
W piatkowy poranek oczywiście modliłem się, żeby nie miec gorączki, która przekreśliła by mój udzial w turnieju (tak, chińczycy przed wejsciem na hale sprawdzali każdemu temperature takimi śmiesznymi pistolecikami ;< ). Udało się ! Wszedłem i udałem się do strefy turniejowej.
Organizacja turnieju FIFY zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Wszystko świetnie skonfigurowane, bardzo dobrzy admini, a także chińscy wolontariusze, którzy służyli wszelaka pomoca podczas podłączania sprzętu. Można było skupić się tylko na grze i tak też zrobiłem. Pierwsze dwa mecze udało mi się wygrać, ale niestety w kolejnym przyszła bardzo pechowa przegrana z brazylijczykiem, który chyba rzeczywiscie pomyślał, że był ode mnie lepszy w tym meczu... Po tym spotkaniu troche zwątpiłem w swoje umiejętnośći i szczęscie, bo wiedziałem, że jeżeli nie wygram wszystkich spotkań do końca to będzie mi bardzo ciężko awansować z grupy, a jeżeli nawet to w play offach spotkałbym się ze Styla. Jednak postanowiłem się opanować i ku mojemu zdziwieniu pomogło to w pokonywaniu kolejnych zawodników, a udowodniem mojej dobrej dyspozycji było wygranie z jednym z faworytów - reprezentantem Ukrainy Yozhyk`iem.
Następnego dnia odbywały się play-offy. Do pierwszego meczu podchodziłem troche z obawami, bo nie dość, że moj przeciwnik był egzotyczny to odczuwałem ciążąca na mnie presje faworyta tego spotkania. Moje obawy były zbędne, bo poradziłem sobie łatwo z tym zawodnikiem. Kolejnym był gracz pochodzący z Rosji, zdobywca kompletu punktów w swojej grupie i pogromca Mario - USSRxterstats. Kolejny wynik 2-0 na moja korzyść, bo bardzo wyrównanych spotkaniach. Nie dochodziło do mnie, że jestem już w top4 świata. Chciałem jak najszybciej poznać swojego przeciwnika i rozgrywać kolejny mecz. Okazał się nim Krone, który runde wcześniej rozgromił murowanego faworyta do złota - LastNighta.
O półfinałowym meczu, który zapamiętam chyba do końca mojej "kariery", można napisać bardzo dużo. Mimo, że byłem niesamowicie podbudowany poprzednimi meczami i wiedziałem, że jestem w stanie pokonać reprezentanta Niemiec, to FIFA sprawiła, że moje marzenie o złotym medalu musze odłożyć na kolejne WCG. Pierwszy mecz przegrany w karnych, drugi po 100% skutecznośći Krone 2-3. Pozostał mi mecz o 3-miejsce, do którego chyba tylko dzięki radą Terrora i Cyca podszedłem troche poważniej, bo porażka w półfinale sprawiła, że miałem poprostu ochote wyjść z hali i juz więcej nie odpalić tej gry.
O brąz powalczyłem z genensem, który nie dał rady Hero, ale pokonał Style (zobaczenie miny tego drugiego po porażce w 1/4 - bezcenne ;) ) Mecz bez historii który zakończył sie po 2 meczach dość wysokim stosunkiem bramkowym. Mimo wygranej dalej nie potrafiłem się cieszyć ze zwyciestwa, bo wciąż rozgrywałem w głowie ten półfinał.
Jak się póżniej okazało Krone został mistrzem Świata, Hero zajął drugie miejsce, a Pio trzecie. Dopiero przy odbiorze medalu poczułem, że coś osiągnałem, bo wcześniej jakoś to do mnie nie docierało. Z pewnością pomogło mi w tym dostanie kilkudziesięciu smsów z gratulacjami. Dzięki !
Ostatnie swoje godziny w Chinach spędziłem na świętowaniu brązowego i złotych medali razem z graczami złotej piątki, którzy sa całkiem fajnymi ludźmi i wcale nie widać po ich zachowaniu, że sa najjaśniejszymi gwiazdami e-sportu.
W poniedziałek następnego dnia z poczuciem dobrze wykonanej roboty udaliśmy się na lotnisko w Chengdu, z którego tym razem mieliśmy bezposredni samolot do Amsterdamu.
Co najbardziej zapamiętałem z wyjazdu na najlepszy turniej w jakim dotychczas uczestniczyłem?
Na pewno setki rozdanych autografów, a także podchodzących Chinczyków proszących o zdjęcie ze mna. Może będzie tak kiedyś w Polsce ? Natomiast odebranie medalu przed tak duża publicznościa, to coś dla czego warto grać i poświęcać swój czas na treningi. Co do samych Chin i Chengdu zaskoczyło mnie z pewnośćią to, że żadne przepisy drogowe tutaj nie obowiązują i jazda taksówkami była bardzo traumatycznym przeżyciem ;D Podobnie było z jedzeniem, zwlaszcza w tradycyjnej Chińskiej restauracji, w której byliśmy na kolacji zorganizowanej dla nas przez polskiego przedstawiciela Samsunga. Jednak udało się, wróciłem cały i zdrowy, mimo przywiezienia chińskiego przeziębienia, które wszyscy znajomi w Polsce oczywiście ogłosili świńska grypa ( na szczeście sie tym nie okazalo ;P )
Mimo, że wiele osób mówiło mi, że po brązowym medalu jestem juz spełnionym zawodnikiem i bez żadnych wyrzutów sumienia mogę zakończyć profesjonalne granie to postanowiłem raz jeszcze spróbować powalczyć o uczestnictwo w WCG, które odbędzie sie w LA, bo wiem, że i ten wyjazd będzie dla każdego kto tam pojedzie, niezapomnianym przeżyciem.
|
|